Viagra Cialis Cialis Levitra Cialis Levitra Levitra Viagra Levitra Cialis Viagra
Ludzie Zatonia
viagra bulgarien levitra generika Lida Daidaihua dapoxetin 60mg sildenafil preise Viagra Oral Jelly Levitra preis viagra pille kamagra 100mg kamagra kaufen Cialis preis Kamagra Brausetabletten Levitra Kaufen Viagra Gold Kamagra preise Viagra rezeptfrei Propecia kaufen Cialis rezeptfreis

Deprecated: Non-static method JApplicationSite::getMenu() should not be called statically, assuming $this from incompatible context in /home/zatonie/domains/naszezatonie.org.pl/public_html/templates/animalbusiness-fjt/index.php on line 148

Deprecated: Non-static method JApplicationCms::getMenu() should not be called statically, assuming $this from incompatible context in /home/zatonie/domains/naszezatonie.org.pl/public_html/libraries/cms/application/site.php on line 272

Ludzie Zatonia

Są osoby związane z Zatoniem o których pamięta coraz mniejsza grupa mieszkańców. To oni poprzez swoją pracę, zaangażowanie w życie społeczne, zawodowe czy kulturalne zasłużyli na miejsce w powojennej historii Zatonia.

Skąd pochodzili, czym się zajmowali i jak wpływali na życie naszej miejscowości - te pytania nasuwają się same. Chcielibyśmy choć krótką wzmianką o nich, podziękować im i przypomnieć Wam ich losy. 


 

Bantock Anton - przyjaciel Zatonia


 

Ten prawie 80-cio letni Anglik- wnuk Granvilla Bantocka jednego z najwybitniejszych angielskich kompozytorów przełomu XIX i XX wieku, jest autorem licznych książek i podręczników do nauki historii. Ponieważ jest również dobrym rysownikiem, wszystkie swoje publikacje własnoręcznie ilustruje. Biorąc do ręki książkę pana Antona wchodzimy całkowicie w jego świat i podpatrujemy historię jego dociekliwymi oczami. Czasami zabawną, czasami tragiczną, ale zawsze barwną pełną ciekawostek i akcentów, które umknęły uwadze innym historykom.  Rysunki, obrazki i książki nie są jednak celem dla Antona Bantocka, a jedynie środkiem.

Pan Bantock poświęca swoje życie, na działania filantropijne w wielu zakątkach świata. W ramach założonej fundacji z przyjaciółmi gromadzi pieniądze, pomagając w zdobywaniu wiedzy dzieciom z Afryki, Ameryki Południowej i Azji. Funduje stypendia, kształci nauczycieli i prowadzi szkołę dla dziewcząt w Indiach. Zyski z publikowanych książek i sprzedawanych na aukcjach akwarel, zasilają zawsze jego filantropijne dzieła. Od jesieni do późnej wiosny Anton Bantock w swoim domu w Bristolu organizuje pracę tamtejszego „Uniwersytetu Trzeciego Wieku” (University of Withywood). Za swoją działalność został odznaczony przez królową Elżbietę II „Orderem Imperium Brytyjskiego”.  Mimo ogromu zadań i zaangażowanych w nie środków pan Anton jest zagorzałym wielbicielem minimalizmu. W szalonych czasach pogoni za materialnymi dobrami i wszechobecnego konsumpcjonizmu, posiadł rzadką umiejętność wyznaczania sobie tego, co człowiekowi z rzeczy doczesnych niezbędne jest do przeżycia. Czasem trudno wyobrazić sobie, że może tygodniami podróżować, po różnych kontynentach z małym plecaczkiem, w którym i tak większość miejsca zajmują książki i setki kserokopii dokumentów. Podróżując po całym świecie skrzętnie omija hotele i restauracje. Zawsze mieszkając u swoich przyjaciół jedząc to co gospodarze. Nie ma znaczenia czy to Pakistan, Nigeria, Indie, Cypr czy Rosja - wszędzie tam żyją ludzie, którym pomagał bądź, którzy mu kiedyś pomogli w czasie licznych wojaży. Włada ośmioma językami i niejednego z mieszkańców krajów, do których dociera potrafi zawstydzić znajomością ich rodzimej historii i kultury.

Polska na jego mapie świata zajmuje miejsce szczególne.  Po raz pierwszy był tu w latach 60-tych minionego wieku i od tej pory wielokrotnie odwiedzał nasz kraj. Przemierzył Polskę od Szczecina po Przemyśl, od Wrocławia po Gdańsk, skąd zresztą wywodził się jego pradziadek ze strony matki. Do Zatonia trafił po raz pierwszy w roku 1996 w przedostatnim dniu pobytu w Polsce. Następnego dnia, na kilka godzin przed odjazdem pociągu, zdążył odwiedzić jeszcze zielonogórskie księgarnie w poszukiwaniu informacji o Zatoniu. Od razu zauroczył się tym miejscem i później wielokrotnie tu przyjeżdżał. Zaznając wiejskiego spokoju pisał tu fragmenty swoich kolejnych książek i artykułów. Efektem jego pobytów w Zatoniu, były również szkice które kreślił, a następnie po powrocie do Anglii kolorował.

Ostatni, kilkunastodniowy pobyt w sierpniu 2012 roku, wspomina przez pryzmat wizyty w bibliotece augustiańskiej w Żaganiu, kościele w Klępsku i lapidarium w Kożuchowie. Anton Bantock jest znawcą figuralnej rzeźby nagrobnej. W swojej kolekcji rysunków ma wiele szkiców, które wykonał również w Polsce.  Ale jego ostatni pobyt to przede wszystkim wspomnienia z naszych wiejskich dożynek. W kościele podczas mszy siedział obok pięknie ubranych góralek czadeckich, a potem z podziwem patrzył na ich występ. Zachwycał się naszą zupą z kuchni polowej i wypiekami zatońskich gospodyń.  Podziwiał poplenerowe kapliczki i zmiany jakie zastał przy ruinach kościoła św. Jana. Podczas spacerów po parku, zainspirowany opowieścią o jego XIX wiecznym wyglądzie, postanowił zrekonstruować w szkicowniku okolice kopca. To kolejny „portret” Zatonia, jaki wyszedł spod jego ręki. Wyobraźnia historyczna i krótka opowieść wystarczyły, żeby w kilka minut z delikatnych kresek wyłonił się sielski obrazek naszego parku sprzed 150 lat.

Widzimy na nim grotę z balkonem, na który można było zejść po schodach z altany. Na pierwszym planie cieszy oko nerkowata niecka fontanny, nad którą pochyla się rzeźba dzika (kopia starożytnej rzymskiej rzeźby „Cingciale”, której oryginał znajduje się w galerii Uffizi we Florencji).  XIX wieczny park nie był tak gęsty jak obecnie. Z kopca rozciąga się więc piękna panorama na parkowe łąki, a w oddali widać elewację pałacu. To piękne miejsce stanowiło centralny punkt projektowanego przez Piotra Lenne zatońskiego parku.

Anton Bantock w każdym liście do Polski komentuje nasze wspólne działania w stowarzyszeniu i zawsze prosi o garść informacji, co nowego udało się nam zrobić.  Jako częsty gość w Polsce zna wiele naszych przysłów i powiedzeń, ale najczęściej w stosunku do tego co widzi i słyszy o Zatoniu i naszym stowarzyszeniu, komentuje z szerokim uśmiechem, angielskim akcentem i powolną wymową: „Chczecz to móc”.

Mam nadzieję, że jeszcze nie raz Pan Anton Bantock będzie miał okazję spacerować zatońskimi ścieżkami. Jeśli spotkacie zatem Państwo letnią porą, chodzącego po wsi starszego pana z siwą brodą, który uśmiecha się życzliwie do każdego przechodnia, a w ręku ściska mały szkicownik, to znaczy, że znowu do Zatonia zawitał w jednej osobie: pisarz, historyk, rysownik, filantrop, asceta ale przede wszystkim zdeklarowany przyjaciel naszej małej ojczyzny.

Jarosław Skorulski

Ks. Jan Najkowski - proboszcz przełomu wieków 


Jan Najkowski urodził się 21 czerwca 1948 roku w Ciecinie Kościelnym koło Słupcy na Wielkopolsce. W roku 1967 ukończył Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Strzelcach Krajeńskich. Święcenia kapłańskie przyjął 9 maja 1976 roku.

Wikariuszem był kolejno w Gorzowie, Rzepinie, Lubsku, Świebodzinie i Bledzewie, a proboszczem był w parafii w Ulimiu koło Deszczna i w parafii w Ługach koło Otynia.

Pierwszą mszę świętą w Zatoniu odprawił 27 sierpnia 1995 roku, gdzie był serdecznie przywitany przez mieszkańców.

I Komunia Święta w parafii ks. Jana Najkowskiego (1996 rok)

W pierwszych latach probostwa w parafii Ługi należało odremontować plebanię w Ługach ze względu na fatalny stan dachu i budynku. W latach 1996-1998 dokonano wymiany stolarki okiennej, wykonano remont dachu oraz elewacji budynku. Za czasów ks. Jana Najkowskiego odmalowano również kościół w Książu i Ługach.

I Komunia Święta w Zatoniu (1997 rok)

Z życia religijnego na uwagę zasługuje fakt organizowanych przez ks. Jana Najkowskiego oraz Parafialną Akcję Katolicką corocznych pielgrzymek parafian, w szczególności dzieci i młodzieży, do Otynia na uroczystości odpustowe ku czci Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny.

W roku 1996 obchodził XX- lecie, a w roku 2001 obchodził skromnie w gronie przyjaciół XXV-lecie swoich święceń kapłańskich. Z powodu choroby w czerwcu 2005 roku odszedł na emeryturę.

Ciężko zliczyć ilu mieszkańców zostało przez ks. Jana ochrzczonych, ilu mieszkańcom udzielał I komunii Świętej, ilu przygotował do sakramentu Bierzmowania, ilu mieszkańców połączył węzłem małżeńskim i ilu odprowadził do domu Ojca. Jedno jest jednak pewne, że pozostawił po sobie niezapomniane chwile.

 

 

Ks. Jana Najkowskiego pochowano na cmentarzu parafialnym w Strzelcach Krajeńskich

Ksiądz Jan Najkowski zmarł po długiej i ciężkiej chorobie 20 sierpnia 2006 roku w hospicjum św. Kamila w Gorzowie Wielkopolskim. Uroczystości pogrzebowe 24 sierpnia w Strzelcach Krajeńskich odprawił biskup Edward Dajczak, a żegnany był przez wielu księży i parafian, m.in. mieszkańców Zatonia. 

Informacje i zdjęcia - archiwum Parafii Ługi

Tadeusz Dobosz - życie uwiecznione w rzeźbie


 

 

Wśród wielu mieszkańców Zatonia są ludzie dla których praca to nie tylko konieczność, lecz prawdziwa pasja. Jedną z takich osób jest pan Tadeusz Dobosz.

I choć nie mieszka on na stałe w Zatoniu to nie wyobrażamy sobie naszego Zatonia bez warsztatu jednego z najbardziej znanych zielonogórskich artystów rzeźbiarzy.

Zaczął tworzyć w latach 60-tych po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Tam uzyskał dyplom w pracowni słynnego prof. Jerzego Bandury na Wydziale Rzeźby. Od 1963 roku jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków.

Tadeusz Dobosz w doborowym towarzystwie artystów zrzeszonych w ZPAP Oddział Zielonogórski

Brał udział w wystawach zbiorowych lokalnych i ogólnopolskich, m.in.: 1965, 1967, 1969, 1975, 1977 - Złote Grono w Zielonej Górze; 1968 - Plener Rzeźbiarski w Orońsku; 1969, 1970 - Spotkania Rzeźbiarskie w Poznaniu; 1970 - Sympozjum Plastyki Wrocław '70. Był również organizatorem i uczestnikiem Zielonogórskich Spotkań Rzeźbiarskich - Zielona Góra 1978.

Baby Rodzina Kamień na kamieniu Leśny król

Jest autorem wielu znanych pomników i rzeźb: m.in. Władysława Jagiełły - Skwierzyna; Janusza Korczaka - Zielona Góra; Baby - Amfiteatr, Zielona Góra; Rodzina - oś. Łużyckie, Zielona Góra; Kwiaty - Palmiarnia, Zielona Góra.

Najeźdźca Tadeusza Dobosza

Tadeusz Dobosz wielokrotnie był nagradzany Lubuską Nagrodą Kulturalną i odznaczony nagrodą Zasłużonego Działacza Kultury.

Przechodząc czasami obok warsztatu pana Tadeusza warto się zatrzymać i podziwiać zgoła bezładnie ułożone suche konary, które po dłuższej chwili tworzą swoistą całość i oddają klimat tego otoczenia, jak obecne walczące ze sobą koziołki.

źródło www.zpap.zgora.pl

Dariusz Pawlak

Ignacy Warcholiński - pierwszy sołtys z wyboru


Urodził się 7 lipca 1907 roku w miejscowości Postękalice koło Bełchatowa na Ziemi Łódzkiej. Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął pracę jako pracownik rolny w różnych majątkach ziemi wieluńskiej.

W okresie II wojny światowej zostaje aresztowany i skierowany na roboty przymusowe w głąb Niemiec. Po zakończeniu wojny razem z rodziną w poszukiwaniu gospodarki trafia do Zatonia.

W styczniu 1946 roku przeprowadzono pierwsze powojenne wybory sołtysa w gromadzie Zatonie w wyniku których sołtysem Zatonia wybrano właśnie pana Ignacego Warcholińskiego.

W początkowym okresie zadania, jakie stawiono przed sołtysem, były narzucane odgórną polityką i kierowane były przez Gromadzką Radę Narodową w formie poleceń. Dotyczyły one przede wszystkim zabezpieczenia mienia społecznego i prowadzenia zbiórek na rzecz odbudowywanych miast. Zrealizowano wtedy m.in. akcję usuwania napisów niemieckich z budynków oraz nadanie numerów zatońskim lokalom i gospodarstwom.

Do obowiązków ówczesnego sołtysa gromady Zatonie należało m.in. prowadzenie księgi meldunkowej, w której rejestrowano każdego nowego mieszkańca gromady Zatonie i Marzęcin; sporządzanie listy wart w Zatoniu – mieszkańcy pełnili je naprzemiennie na wypadek powstania pożaru; oraz oczywiście zbieranie od mieszkańców podatków i odprowadzanie ich do Urzędu Gminy w Raculi.

Gospodarka rodziny Warcholińskich w Zatoniu

Za czasów pana Ignacego Warcholińskiego założono Ochotniczą Straż Pożarną w Zatoniu oraz stworzono świetlicę gromadzką z punktem bibliotecznym. Wspólnie z Kazimierzem Zalewskim był odpowiedzialny za utworzenie szkoły powszechnej w Zatoniu. Zapoczątkował również zebrania wiejskie mieszkańców wsi. Bodajże najważniejszym problemem, z jakim się spotykał w tym okresie, była poprawa stanu dróg i melioracja terenu gromady.

Pan Ignacy Warcholiński pełnił funkcję sołtysa do czerwca 1961 roku. Przekazał ją swojemu następcy panu Władysławowi Kusio. Był jednym z najdłużej pełniących tą funkcję osób.

W latach siedemdziesiątych, będąc już na emeryturze, zatrudnił się w Przedsiębiorstwie Poszukiwań Naftowych jako osoba nadzorująca, gdzie kontrolował pracę wiertni w okolicach Zatonia.

W roku 1925 pan Ignacy Warcholiński poślubił Eleonorę Laskowską. Mieli dziesięcioro dzieci: Antoninę, Tadeusza, Józefa, Stefanię, Helenę, Zofię, Irenę, Stanisława, Henryka i Stefana.

 

Wesele wnuczki pana Ignacego - Krystyny Heintze

Mieszkańcom Zatonia dał się poznać jako bardzo dobry organizator, wielki społecznik i przede wszystkim uczynny człowiek, ale wszyscy zapamiętali go jako bardzo wesołą i pogodną osobę. Znany był ze swych sumiastych wąsów oraz ze specyficznego tańca z przytupem na wiejskich zabawach.

Pan Ignacy Warcholiński zmarł w Zatoniu 9 grudnia 1982 roku w wieku 75 lat.

Informacje i zdjęcia – rodzinne archiwum Warcholińskich i Heintze

Teresa Przespolewska - oddany pedagog


Urodziła się 10 grudnia 1934 roku w małej miejscowości Lisewo koło Chełmna na Pomorzu. Tam też po ukończeniu szkoły powszechnej zaczęła edukację w Liceum Pedagogicznym. W 1952 roku ze względu na trudną sytuację materialną rodziny była zmuszona przerwać naukę. W wieku 18 lat po ukończeniu III klasy liceum przyjechała na ziemie odzyskane i podjęła pracę nauczycielki, początkowo w szkole w Łężycy, później w szkole w Zatoniu.

Wraz z ówczesnym dyrektorem szkoły Panem Kazimierzem Zalewskim rozpoczęła trudny okres przystosowania budynku byłej pastorówki w Zatoniu na potrzeby szkoły. Tam rozpoczęli nauczanie dorosłych (w związku z realizacją programu walki z analfabetyzmem) oraz przede wszystkim dzieci z Zatonia, Marzęcina, Barcikowic Dużych i Małych oraz Książa Śląskiego.

W tamtych czasach nauczyciel w wiejskiej szkole był odpowiedzialny za nauczanie wielu przedmiotów. Teresa Przespolewska uczyła między innymi nauczania początkowego w klasach I – III oraz języka polskiego w pozostałych.

Pani Teresa prowadziła również szkolną bibliotekę oraz zastęp ZHP o wdzięcznej nazwie Słoneczne Promyki. Poza pracą pedagogiczną była również opiekunem społecznym z ramienia Urzędu Gminy pomagając osobom starszym.

W międzyczasie ukończyła Liceum Pedagogiczne i następnie studia nauczycielskie w roku 1970. Po odejściu Pana Kazimierza Zalewskiego do szkoły w Drzonkowie objęła stanowisko dyrektora szkoły w Zatoniu, które piastowała aż do odejścia na emeryturę.

Nie chcąc tracić kontaktu z dziećmi, jako emerytowany nauczyciel ukończyła kurs dla katechetów i uczyła dzieci lekcji religii w Szkole Podstawowej nr 11 w Zielonej Górze. Dodatkowo prowadziła w domu w Zatoniu punkt biblioteczny. Aktywnie brała udział w życiu kościoła w Zatoniu, opiekując się nim, śpiewając w chórze oraz działając w kole żywego różańca.

W roku 1954 wyszła za mąż za Józefa Przespolewskiego. Mieli troje synów Zbigniewa, Dariusza i Piotra.

W pamięci zapisała się jako ciepły wychowawca i niestrudzony nauczyciel kilku pokoleń mieszkańców Zatonia i okolicznych wsi. Zawodowa praca była jednocześnie jej największą pasją, której poświęcała swój wolny czas. Zaszczepiła w wielu uczniach i dorosłych zamiłowanie do książek i pracy społecznej.

Pani Teresa Przespolewska zmarła w swoim domu 25 października 2010 roku w wieku 76 lat.

Informacje i zdjęcia – rodzinne archiwum Przespolewskich

 

Stowarzyszenie Nasze Zatonie
adres do korespondencji:
Zatonie -Strumykowa 11
66-004 Zielona Góra
tel. kontaktowy  609 472 188


NIP 973-099-71-92
REGON 080525424
KRS 0000384957
Bank BGŻ 33 2030 0045 1110 0000 0207 1140

 

Copyright © 2017 Stowarzyszenie Nasze Zatonie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem wydanym na warunkach GNU Powszechnej Licencji Publicznej.
Copyright 2012. Joomla Templates 2.5 |Replica Rolex

who also carried a  Replica Handbag marketing activities. These celebrity advertising increased Replica Louis Vuitton Handbags Elite status.I can not say how many times I saw the monogram bag sitting on the floor of the 2016 louis vuitton Replica handbags uk amusement park. It disgusts me to think.aqian100325 LV bags is very fashionable, which had to be taken in places like this. The Replica watches UK of the street are perfect for outdoor activities. Or, paint and a few bags of Antigua are safer around water.The best thing is to have a bag of the season to be sure. You can never go wrong with possession of more than a Watches Replica.It ‘was just a small article for the public to know and understand the importance of taking care of these fine Replica rolex items. Now I know it’s just a bag, and there are major issues in the world. I am aware of the crisis that we face every day.But for those of you who have Watches Replicas or if you want one day, just know that the way to treat affect the longevity of the bag.You can forward to the next generation, if we take care of her.2016 louis vuitton handbags made to last a lifetime. The quality of each Replica Rolex watches is eloquent.Tell the world that are one of the Hautes-fashioned. Come and get your Louis Vuitton bag today!Search of a 2016 louis vuitton handbags that is guaranteed to turn heads? We can almost guarantee a double when you add the Replica watches Aquarelle Speedy to your repertoire.