Jubileusz 250 lecia kościoła

Drukuj
Utworzono: wtorek, 21 lipiec 2015

Wędrująca ambona – opowieść ćwierćmilenijna cz.5


Kto z nas w domu nie przestawiał mebli?  Zawsze można coś przecież ustawić lepiej, wygodniej. A jak już mebel przestanie pasować do wnętrza, to się go w ogóle eliminuje.  W domu to normalne, ale zdarzyło się to w naszym kościele i dotyczyło ambony.

Ambony, czyli kazalnice niegdyś były tak konstruowane, że stanowiły samo wzmacniający układ tubowy. Ważne w nich były proporcje, miejsce gdzie dokładnie miał stać kapłan i odpowiedniej budowy daszek. Do tego dochodził oczywiście ćwiczony latami zgodnie z zasadami retoryki głos kaznodziei.  Gdyby jakiś architekt dawniej zaprojektował świątynię, w której źle rozchodziłby się głos, oznaczałoby to koniec jego kariery i wstyd przez pokolenia. Po Soborze Watykańskim II stopniowo odchodziło się od kazalnic w świątyniach. W dobie nagłośnienia elektrycznego ambony po prostu straciły rację bytu.

Wystrój zatońskiego zboru jak przystało na protestantów, był początkowo bardzo skromny.  Surowe drewno empor i bielone ściany sprawiały wrażenie prostoty, które miało odróżniać tę świątynię od katolickich kościołów, kapiących wówczas złotem i bijących przepychem. Dopiero po 20 latach od wybudowania, kościół zaczął być wyposażany w elementy wystroju świadczące o zamożności mieszkańców i ówczesnych właścicieli wsi. Prostota stopniowo ustąpiła miejsca wyrafinowanym ozdobom. W 1795 roku ówczesny właściciel Zatonia Hans Melchior Julius hrabia von Schweinitz, rozpoczął fundowanie wyposażenia, które w większości przetrwało do naszych czasów. Najpierw powstała chrzcielnica, a dwa lata później, w 1797 roku rozpoczęto budowę wczesnoklasycystycznego ołtarza. I choć jego kształt podobny jest do wielu innych z tego okresu, to pierwotnie wyglądał on nieco inaczej.

Starsi mieszkańcy pamiętają, że ambona kościelna opierała się na filarze na lewo od ołtarza. Jeszcze są w domowych albumach zdjęcia, na których jest ona widoczna.

wedrujaca ambona 1

Ale nie było to pierwotne rozwiązanie. Przywędrowała ona na filar z innego miejsca w kościele. Dla protestantów, u których liturgia nabożeństw jest bardzo skromna, najważniejsze było głoszenie Słowa Bożego.  Pierwsza z pięciu zasad protestantyzmu nie bez powodu brzmi: Sola scriptura (tylko pismo). W niektórych świątyniach protestanckich nawet nie było ołtarza, tylko sam krzyż.  Bywało, że wspólnoty uznawały wszelkie ozdoby w kościele, jako czynniki rozpraszające uwagę przy słuchaniu Słowa.  W Zatoniu jednak ołtarz wybudowano, ale nadano mu specjalny kształt.

wedrujaca ambona 2

W jego centralnej części na wysokości ok. 2m, tam gdzie obecnie znajduje się obraz patronki kościoła, była pierwotnie umieszczona ambona. Słowo Boże mogło się wówczas nieść z ambony ołtarzowej po całej świątyni. To typowe dla wielu świątyń protestanckich rozwiązanie, po przejęciu ich po 1945 roku przez katolików, zostało zmienione. Wnętrze naszej świątyni tak jak wielu innych, trzeba było dostosować do liturgii katolickiej. Najwyższa na Dolnym Śląsku ambona ołtarzowa została zlikwidowana w Nowej Soli, a znajdowała się ona w obecnym kościele p.w. św. Antoniego.

wedrujaca ambona 3

W tych świątyniach, które pozostały w rękach luteranów możemy odnaleźć jeszcze przykłady takich ambon ołtarzowych.

wedrujaca ambona 4

Taka kazalnica zachowała się w głównej świątyni protestanckiej Wrocławia, czyli w kościele Opatrzności Bożej. Na naszą zatońska ambonę wchodziło się na tyłach ołtarza po stromych schodkach. Potem trzeba było przejść przez zachowane do dzisiaj drzwi.

       5 6

Mają one zaledwie 1,70 wysokości. Trzeba więc było schylić głowę, aby wejść na wystający z ołtarza kazalniczy balkon.  Nie była to jedyna powojenna zmiana w ołtarzu. Podczas jednego z remontów usunięto boczne elementy ołtarza w formie łuków zwieńczonych drewnianymi amforami.

wedrujaca ambona 7

Z pewnością dodawały one lekkości bryle ołtarza, a przejście pod nimi kapłana i służby liturgicznej na rozpoczęcie nabożeństwa, podkreślało jego uroczysty charakter. Dzisiaj takie samowolne działania, polegające na zmianie wystroju, wykonywane nawet w dobrej wierze, nie są już możliwe. Kościół decyzją Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w roku 2011 wraz z wyposażeniem został wpisany do rejestrów zabytków i od tej pory podlega pełnej ochronie.

Jarosław Skorulski